Miejsce obserwacji: Mirador del Otero w Palencii
— a właściwie zakręt drogi na wzgórzu nad miastem. Przez całe popołudnie panował potworny upał, ale dostaliśmy pogodę,
o której podczas wypraw zaćmieniowych po prostu marzyliśmy: absolutnie czyste niebo od horyzontu po horyzont.
Po całym wcześniejszym logistycznym zamieszaniu tym razem nie było walki z chmurami ani nerwowego sprawdzania prognoz.
Miejscówka na wzgórzu oraz niskie położenie Słońca, ujawniły dodatkową niespodziewaną cechę:
patrząc wprost w horyzont faktycznie było widać w atmosferze granicę cienia Księżyca. Nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy.
Księżyc w końcu zamknął tarczę Słońca i odsłoniła się pomarańczowa korona. To kolejna wyjątkowa, wizualna, cecha tego zaćmienia.
Postproces
Canona ustawiłem w tryb hi-speed bkt.
Aparat w sumie zrobił 624 RAW-y w trzech ekspozycjach: 1/30, 1/60 i 1/125 s przy ISO 100.
Zdjęcie środkowe to stack 11 RAWów podciągniętych w DarkTable, złożonych w Sirilu, i jeszcze raz podciągniętych w DarkTable — kontrast lokalny.